Paul Pörtner

Szalone nożyczki

Bożena Germańska,
Maria Suprun,
Tomasz Drabek
Grzegorz Sikora,
Rafał Sawicki,
Jerzy Dziedzic

reżyseria: Marcel Sławiński

Okoliczności powstania najdłużej granego nie-musicalu w historii teatru amerykańskiego - Szalonych nożyczek - są niecodzienne. Szwajcarski pisarz Paul Pörtner napisał sztukę kryminalną Schereschnit (Wycinanka), której kariera rozpoczęłą się dopiero z chwilą, gdy dwójka nowojorskich aktorów - Marilyn Abrams i Bruce Jordan - zakupiła do niej prawa autorskie. Amerykanie - prekursorzy mody na "teatr interaktywny" - tak przerobili szwajcarski oryginał, że sztuka stała się światowym przebojem. W nowojorskiej premierze, która miała miejsce w 1978r. Jordan grał rolę Tonia - właściciela zakładu fryzjerskiego Szalone nożyczki (był zarazem reżyserem przedstawienia), Abrams grała wiecznie żującą gumę jego współpracownicę - Barbarę. Od tej pory zrealizowali przedstawienia w Bostonie, Chicago, Waszyngtonie i San Francisco. Pod ich artystycznym nadzorem powstały także inscenizacje zagraniczne, m.in. w Rzymie, Budapeszcie, Meksyku, Johanesburgu, Lizbonie czy Buenos Aires. Ten nadzór jest bardzo ścisły - warunkiem udzielenia licencji jest odbycie przez reżysera swoistego przeszkolenia u autorów.
Polską prapremierę w Teatrze Powszechnym w Łodzi (marzec 1999), a później inscenizację w Teatrze Kwadrat w Warszawie (listopad) przygotował - oczywiście po wymaganym "szkoleniu" w Waszyngtonie - Marcin Sławiński, reżyser naszego przedstawienia. Zgodnie z zsadą ustaloną przez Amerykanów, akcję sztuki usytuował w łódzkich, warszawskich, czy bielskich realiach. Stąd w tej amerykańskiej sztuce Kozy, Straconka, ul. 11 Listopada i Kamienica.
Jak dotąd najdłużej pokazywano to przedstawienie w Bostonie (20 lat) 1 w Chicago (18 lat). Podobno to światowy rekord teatralny. Ulica Warrenton Street - gdzie w Bostonie mieści się teatr, w którym grane jest to przedstawienie - już oficjalnie nazywana jest ulicą "Szalonych nożyczek". Czy tak będziemy za ćwierć wieku nazywać ulicę 1 Maja w Bielsku-Białej? Zależy to od Szanownej Publiczności, od której - w tym przedstawieniu wyraźniej niż zazwyczaj - zależy wszystko.